Posts filed under ‘Ja pierdole’

Żółta masakra i żółte (częściowo) skarpetki.

Jak zapewne nie wiecie, bo nic nie pisałem o tym ostatnio przypadł mi zaszczyt udziału w poprawce z jak to prowadzący nazwał “Wstępu do Podstaw Elementów Analizy Numerycznej”. Sam już nie jestem pewien, czy słyszeliście o prowadzącym, ale znany jest jako żółty kapłan głoszący żółtą biblię. Jednakże znany jest z faktu iż na zaliczeniach większość zna pytania, bo ten wrzucił je na swoją stronę dzień wcześniej. Jak możecie się domyślić tym razem tak się nie stało.

(więcej…)

22 Wrzesień 2010 at 22:36 Dodaj komentarz

Świeć Panie nad ich duszą, aczkolwiek chyba zawarli pakt z Diabłem.

Naprawdę, czapki z głów przed kolesiami, którzy żyją z cięcia layoutów, dopasowywania tego całego badziewia tak żeby żyło dobrze we wszystkich przeglądarkach i tym podobnych problemów. Ostatnio zdarzyło mi się właśnie nad takim czymś siedzieć. Nowy layoucik na blog brata, złożyć do kupy HTML, trochę JavaScriptu i wsadź to w Bloggera. Oczywiście nie obyło się bez niespodzianek. Odziwo problemem nie jest mityczny IE6 a Google Chorme. (więcej…)

4 Maj 2010 at 20:59 1 komentarz

Orangutan jebany w dupę ostrym narzędziem …

Zapewne nierzadko zdarza się wam myśleć, że to co robicie nie ma totalnie sensu. Niezależnie czy jest to na zajęciach z analizy numerycznej, przeglądaniu demotów czy w zaciszu kibelka. W przypadku zajęć z reguły prowadzący jednak starają się wmówić wam, że to czy tamto wam się przyda jeśli nie w przyszłej pracy, to może na jakimś przedmiocie który zaskoczy was w kolejnych semestrach nauki czy choćby do zaliczenia przedmiotu. W dzisiejszym przypadku można się spodziewać, że prowadzący powiedział musicie to zrobić, ale mało tego dodał “nie wiem do czego wam się to przyda, ale musicie to mieć”. (więcej…)

24 Kwiecień 2010 at 14:47 1 komentarz

Repozytoria i lokalne kopie…

Jakbyśmy tego nie unikali prędzej czy później przyjdzie nam pracować w grupie. Oczywiście pocieszającym jest fakt że nie będzie to scenariusz znany ze szkoły: grupa orangutanów (zwana czasem kolegami z klasy) nic nie robi a Ty musisz zrobić wszystko za nich. Nie to będzie prawdziwa praca, wy będziecie pisać kod, manager będzie wam co chwila zmieniał szyki a grafik będzie poprawiał interfejs tak że system będzie się wysypywał, o co będziecie oskarżać architekta systemu no bo przecież nie oddzielił wielką krechą modelu od widoku bo znowu szefowi tak się nie podobało ponieważ nie mógł tego zintegrować z nikomu niepotrzebną biblioteką którą napisał lata temu, a Ty ją dalej łatasz mimo że wszyscy byli by dużo szczęśliwsi bez niej.

Tu dochodzimy do miejsca w którym cały ten kod musi między wami wszystkimi krążyć no bo jakoś musisz dostawać nowe błędy. (więcej…)

26 Marzec 2010 at 12:02 Dodaj komentarz

Damn You, Woman!

Każdy wam powie że dobry pracownik to doświadczony pracownik, tak się składa, że w poszukiwaniu tego doświadczenia trafiłem do niewielkiej firemki zajmującej się aplikacjami internetowymi. Firemka nie za duża, może trochę przy mała, założona przez studenta przy inkubatorze więc pracują w niej głównie studenci.

Trzeba przyznać że szef znalazł mnie sam, gdyż poznaliśmy się przy pisaniu projektu gdzie widział że z webówką dobrze sobie radzę a że potrzebował programisty na tydzień temu stwierdziłem “why not”. Oczywiście prowadzi to do łatwo przewidywalnego końca – nominacji do największego życiowego błędu.
(więcej…)

26 Luty 2010 at 22:11 Dodaj komentarz

Aparat matematyczny czyli Państwo chyba pomylili kierunki.

Nadszedł ten czas kiedy trzeba wylać trochę łez nad tym, że informatyka to 99% matematyka i nikt z idących na informatykę nie raczy zdawać sobie z tego sprawy. Na początku zaznaczam, że będzie tu opis traumatycznych przeżyć i głównie nimi ten post jest dyktowany jako że źródło otwartych ran – wspaniałe kolokwium z Metod Probabilistycznych zakończyło się jakieś dwie godziny temu.
(więcej…)

27 Styczeń 2010 at 22:41 1 komentarz

Użyjcie mózgu, to nie boli!

Nie wiem czy to przez świątecznego lenia ludzie zapomnieli o tym że maja mózgi i że mogą ich używać czy po prostu zauważam to zastanawiając się jak miło by było wsadzić im w dupę tą wielką petardę którą właśnie huknęli za oknem prosto w ciemny otwór, żeby mniej takich bez mózgów było na świecie.

Apropo fajerwerków znacie jakiegoś Sylwestra (bo ja tylko tego kota z Sylwestra, który gonił biednego kanarka Tweety – skoro już wiem jak się go pisze…)? No bo żeby cały świat dostał kolejnego ataku kurwicy tylko dla jednego tyknięcia zegara to jednak spore przegięcie… przecież można by wtedy tak świętować każdą sekundę. Ludzie to tylko zegar, jakby Egipcjanie i potem po nich Grecy i Rzymianie inaczej definiowali czas nawet nie było by tej najmniej sensownej fety pod słońcem a właściwie nocą. Rozumiem wypić zdrowie Sylwestra jeśli jakiegoś znacie, ale tak to po chuj idziecie wystrzelić w powietrze tony fajerwerków tylko bardziej zachęcając mnie to rozłupania wam czaszki kamieniem?

Wracając do tematu (więcej…)

31 Grudzień 2009 at 12:42 1 komentarz


Co wam się podobało …

Jedno kliknięcie upiększy Twoją skrzynkę - wypadało by podać jej adres ;) - powiadomieniami o nowych wybrykach ludzkiej wyobraźni ...


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.