Posts filed under ‘Przynudzanie’
StarCraft’owe przemyślenia
To może dziś zacznę od kawału (no dobra, jest stary, oklepany i nadwyrężony jak darmowy hotspot)
- Dlaczego odwołano konferencję programistów Delphi?
- Bo jeden z nich się rozchorował, a drugiemu głupio było być samemu.
Skąd kawał o Delphi w poście o StarCrafcie? A to jest już dłuższa historią, którą nieudolnie próbuje opowiedzieć. Zaczynając od Delphi – jest to flagowy język programowania naszego Żółtego Kapłana (facet napisał duuużo książek w tym temacie) a jako że ostatnimi dniami grywam sobie z plagią w SC2 (w końcu plagia robi to lepiej odemnie…) o czymś trzeba gadać jak kopie mi dupę …
Orangutan jebany w dupę ostrym narzędziem …
Zapewne nierzadko zdarza się wam myśleć, że to co robicie nie ma totalnie sensu. Niezależnie czy jest to na zajęciach z analizy numerycznej, przeglądaniu demotów czy w zaciszu kibelka. W przypadku zajęć z reguły prowadzący jednak starają się wmówić wam, że to czy tamto wam się przyda jeśli nie w przyszłej pracy, to może na jakimś przedmiocie który zaskoczy was w kolejnych semestrach nauki czy choćby do zaliczenia przedmiotu. W dzisiejszym przypadku można się spodziewać, że prowadzący powiedział musicie to zrobić, ale mało tego dodał “nie wiem do czego wam się to przyda, ale musicie to mieć”. (więcej…)
Repozytoria i lokalne kopie…
Jakbyśmy tego nie unikali prędzej czy później przyjdzie nam pracować w grupie. Oczywiście pocieszającym jest fakt że nie będzie to scenariusz znany ze szkoły: grupa orangutanów (zwana czasem kolegami z klasy) nic nie robi a Ty musisz zrobić wszystko za nich. Nie to będzie prawdziwa praca, wy będziecie pisać kod, manager będzie wam co chwila zmieniał szyki a grafik będzie poprawiał interfejs tak że system będzie się wysypywał, o co będziecie oskarżać architekta systemu no bo przecież nie oddzielił wielką krechą modelu od widoku bo znowu szefowi tak się nie podobało ponieważ nie mógł tego zintegrować z nikomu niepotrzebną biblioteką którą napisał lata temu, a Ty ją dalej łatasz mimo że wszyscy byli by dużo szczęśliwsi bez niej.
Tu dochodzimy do miejsca w którym cały ten kod musi między wami wszystkimi krążyć no bo jakoś musisz dostawać nowe błędy. (więcej…)
Zamknięcie roku i jakieś towarzyszące im szopki.
No i dzieje się, ludzie dostali kurwicy i latają jak poparzeni kupując więcej niż są w stanie unieść. To wszystko spowodowało większy niż oczekiwano 6% wzrost sprzedaży detalicznej i to już w listopadzie – a przecież ciągle mamy kryzys.
Co więcej zbliża się zamknięcie roku (akurat na nowy rok mam planowane wydania dwóch projektów) co znowu spowodowało obudzenie się Project Managerów z ręką w nocniku, którzy oczywiście uświadamiają nam że my “klepacze” się w zawartości tego nocnika tarzamy i powinniśmy popieprdzielać jak małe mróweczki. (note: ze względów historycznych w moim mniemaniu mrówka ma wydźwięk wysoce pejoratywny) Przekręcając cytat jakiegoś naćpanego ziomala – sam szatan schodzi na ziemię w postaci zbliżającej się sesji – co oznacza dla nas jeszcze więcej popierdalania – na dzień dzisiejszy naliczyłem jakieś 6 projektów do skończenia przez “święta”.
Jak możecie się domyślić przez ostanie dni byłem tak zdesperowany żeby nic nie robić, że aż powstał ten blog. Wy zapewne macie podobnie lub jesteście przymuszani do “przedświątecznego” sprzątania, gotowania i innych zbędnych czynności które są wykonywane tylko dlatego że na te ostatnie tygodnie roku cały świat dostaje wścieku dupy a ulice zalewają siwi brodacze w czerwonych płaszczykach nasyłani przez agencję reklamowe.
W ramach życzeń na świętowanie żniw marketów, agencji reklamowych i ogólnie podupadającej gospodarki, która zimą z pewnością by upadłą gdyby nie to pogańskie święto przykryte przez inne religie i otoczkę marketingową pewnego napoju gazowanego. Życzę wam wygodnych klawiatur, ogarniętych Project Managerów, żeby zmiany w projektach nie wymagały od was pisania tych samych funkcjonalności po siedem razy od nowa i smacznych pierogów (tak, przyznaje się uwielbiam pierogi).
Początek
Jako że blogowanie roznosi się jak opryszczka a ja mam milion ciekawszych i ważniejszych zajęć do skończenia, których oczywiście nie chce mi się robić bo jak każdy szanujący się informatyk jestem leniwy jak cholera postanowiłem dołączyć do wszystkich chorych psychicznie i unieszczęśliwić parę istnień ludzkich dając im możliwość śledzenia kolejnego bloga.
Chcąc zaszczepić w was kolejne jakże popularne ostatnio “emo”-ziarno rozpaczy postaram się (wiecie sami jak to jest jak się słyszy od informatyka “postaram się” – prawie jak usłyszeć od rycerza Jedi “twój problem nie istnieje”) umieszczać tutaj co bardziej dołujące kwiatki z kodów źródłowych znajomych z którymi robię różne nudne projekty czy inny badziew który doprowadzi do zgładzenia waszych ostatnich szarych komórek.
