Posts filed under ‘Wieści z frontu’
Świeć Panie nad ich duszą, aczkolwiek chyba zawarli pakt z Diabłem.
Naprawdę, czapki z głów przed kolesiami, którzy żyją z cięcia layoutów, dopasowywania tego całego badziewia tak żeby żyło dobrze we wszystkich przeglądarkach i tym podobnych problemów. Ostatnio zdarzyło mi się właśnie nad takim czymś siedzieć. Nowy layoucik na blog brata, złożyć do kupy HTML, trochę JavaScriptu i wsadź to w Bloggera. Oczywiście nie obyło się bez niespodzianek. Odziwo problemem nie jest mityczny IE6 a Google Chorme. (więcej…)
Orangutan jebany w dupę ostrym narzędziem …
Zapewne nierzadko zdarza się wam myśleć, że to co robicie nie ma totalnie sensu. Niezależnie czy jest to na zajęciach z analizy numerycznej, przeglądaniu demotów czy w zaciszu kibelka. W przypadku zajęć z reguły prowadzący jednak starają się wmówić wam, że to czy tamto wam się przyda jeśli nie w przyszłej pracy, to może na jakimś przedmiocie który zaskoczy was w kolejnych semestrach nauki czy choćby do zaliczenia przedmiotu. W dzisiejszym przypadku można się spodziewać, że prowadzący powiedział musicie to zrobić, ale mało tego dodał “nie wiem do czego wam się to przyda, ale musicie to mieć”. (więcej…)
Repozytoria i lokalne kopie…
Jakbyśmy tego nie unikali prędzej czy później przyjdzie nam pracować w grupie. Oczywiście pocieszającym jest fakt że nie będzie to scenariusz znany ze szkoły: grupa orangutanów (zwana czasem kolegami z klasy) nic nie robi a Ty musisz zrobić wszystko za nich. Nie to będzie prawdziwa praca, wy będziecie pisać kod, manager będzie wam co chwila zmieniał szyki a grafik będzie poprawiał interfejs tak że system będzie się wysypywał, o co będziecie oskarżać architekta systemu no bo przecież nie oddzielił wielką krechą modelu od widoku bo znowu szefowi tak się nie podobało ponieważ nie mógł tego zintegrować z nikomu niepotrzebną biblioteką którą napisał lata temu, a Ty ją dalej łatasz mimo że wszyscy byli by dużo szczęśliwsi bez niej.
Tu dochodzimy do miejsca w którym cały ten kod musi między wami wszystkimi krążyć no bo jakoś musisz dostawać nowe błędy. (więcej…)
Damn You, Woman!
Każdy wam powie że dobry pracownik to doświadczony pracownik, tak się składa, że w poszukiwaniu tego doświadczenia trafiłem do niewielkiej firemki zajmującej się aplikacjami internetowymi. Firemka nie za duża, może trochę przy mała, założona przez studenta przy inkubatorze więc pracują w niej głównie studenci.
Trzeba przyznać że szef znalazł mnie sam, gdyż poznaliśmy się przy pisaniu projektu gdzie widział że z webówką dobrze sobie radzę a że potrzebował programisty na tydzień temu stwierdziłem “why not”. Oczywiście prowadzi to do łatwo przewidywalnego końca – nominacji do największego życiowego błędu.
(więcej…)
Aparat matematyczny czyli Państwo chyba pomylili kierunki.
Nadszedł ten czas kiedy trzeba wylać trochę łez nad tym, że informatyka to 99% matematyka i nikt z idących na informatykę nie raczy zdawać sobie z tego sprawy. Na początku zaznaczam, że będzie tu opis traumatycznych przeżyć i głównie nimi ten post jest dyktowany jako że źródło otwartych ran – wspaniałe kolokwium z Metod Probabilistycznych zakończyło się jakieś dwie godziny temu.
(więcej…)
Myśl – jesteś lepszy od małpy
Ciągle gdzieś się słyszy że myślenie abstrakcyjne jest domeną człowieka (no dobra, zależy gdzie i kto słucha). Oczywiście nie jesteśmy jeszcze w stanie czytać myśli małpy, możemy jedynie analizować które zbiory synaps w mózgu się odpalają przy danej czynności – tak Belgijscy naukowcy stwierdzili że człowiekowi w przeciwieństwie do małpy odpalają synapsy we fragmencie mózgu zwanym przednim zakrętem nadbrzeżnym gdy używamy narzędzi prostych (a przynajmniej jest to pierwszy wynik w Google na ten temat …)
Było, nie było myślenie jest dobre, a jak twierdzą nieliczni: informatyk też jest człowiekiem, więc myśleć powinien. Jako że to nie jest poezja czy inny humanistyczny badziew, żeby stworzyć coś dobrego nie wystarczy sztachnąć jakichś prochów czy innych grzybków (zapewne kilkoro z was chciało by polemizować z tym stwierdzeniem przywołując Hydraulika Mariana uwalniającego Księżniczkę Brzoskwinkę zbierając grzybki – ale to nie programiści wymyślają grze fabułę (w produkcjach większych niż studenckie)). (więcej…)
Kompilacja – jaka trudna to sprawa
No to oficjalnie czas zacząć cykl o niekompetentnych współpracownikach. Jako że ostatnimi czasy w ramach zajęć na uczelni trzeba przygotowywać masę projektów będzie na czym pokazywać przykłady skrajnego “lepiej żeby ten człowiek nie miał potomstwa”. Jako że ciąg moich złych decyzji życiowych jest rozbieżny do nieskończoności stało się tak że w tym semestrze wszystkie projekty tworzę z tym samym człowiekiem. Dla ustalenia uwagi nazwiemy go tak samo jak możemy go znaleźć na WoWie czy jak mówią na niego znajomi – Plagia. Do przewidzenia jest to że jest równie kompetentny jak blondynka więc możecie się spodziewać sporej ilości wpisów w tym temacie… (więcej…)
